Kamil Kołodziej

Analityk rynku i Manager ds. Rozwoju firmy. Posiada pięcioletnie doświadczenie na rynku Forex. Jest specjalistą z zakresu bieżącej sytuacji na rynku walutowym, surowcowym oraz głównych indeksów giełdowych. Do jego głównych zadań należy fachowa analiza rynku oraz dbanie o rozwój firmy.

Rząd Trumpa ogłosił oficjalne stanowisko dotyczące uznania Jerozolimy za stolicę Izraela, co wywołało protesty organizacji palestyńskich i stowarzyszeń islamskich na całym świecie. Chociaż w istocie notowania dolara początkowo poszły nieco w dół, to jednak wydaje się, że może to być związane raczej z oczekiwaniem na publikację raportu Nonfarm Payrolls (NFP).

Dlaczego jednak jest to aż tak istotne, poza tym, że tego rodzaju rozdźwięk mógłby jeszcze bardziej zaostrzyć i tak napięte relacje Stanów Zjednoczonych z państwami muzułmańskimi? Okazuje się, że konflikt ten może wpłynąć na eksport głównego surowca na Bliskim Wschodzie – ropy. Przede wszystkim najzagorzalszym oponentem uznania Jerozolimy za stolicę Izraela jest Arabia Saudyjska, która jest przy tym nie tylko największym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie, ale również  największym dostawcą ropy w regionie. Poza tym destabilizacja może spowodować spadek wydobycia czarnego złota, co popchnie ceny w górę, ponieważ popyt raczej się nie zmieni. Innym dotychczasowym sojusznikiem USA, zarówno gospodarczym, jak i strategicznym, który już teraz pogłębia dyplomatyczny pat z Zachodem, jest Turcja, gdzie doszło do demonstracji przed ambasadą Stanów Zjednoczonych w Istambule.

Co się dzieje poza światem muzułmańskim? Brytyjska premier Theresa May, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Francji Emmanuel Macron, Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres, a nawet szef owa dyplomacji UE Federica Mogherini wyrazili obawy o to, że taki ruch może wywołać niepokoje. Natomiast Rada Bezpieczeństwa ONZ zwołała osiem spośród piętnastu państw ONZ na nadzwyczajne posiedzenie.

Takie oświadczenie ze strony rządu Stanów Zjednoczony niejako zaprzepaszcza wszystkie postępy, jakich udało im się dokonać w roli mediatora pomiędzy Palestyną a Izraelem, jak również deklarację pokojowego rozwiązania konfliktu. Część komentatorów politycznych oraz rządów w regionie jest przekonana, że taki ruch nie tylko przekreśli pracę USA na rzecz pokoju, ale także zniweczy dotychczasowe drobne sukcesy w tym kierunku.

Obecna sytuacja może wywołać globalny konflikt dyplomatyczny – ze Stanami Zjednoczonym w jego epicentrum. A to może potencjalnie spowodować wahania na rynku – jak zwykle przy okazji globalnej politycznej niestabilności. Tak samo jak kilka miesięcy temu, gdy obserwowaliśmy tarcia pomiędzy Koreą Północną a Stanami Zjednoczonymi, tak samo teraz inwestorzy najprawdopodobniej znowu skierują swoją uwagę na „bezpieczne przystanie”, zamiast na bardziej wrażliwe rynki, jak forex czy giełda papierów wartościowych.

Jednak pomimo napiętej atmosfery rynek wydaje się postawiać stabilny, dokładnie tak samo, gdy byliśmy świadkami zaczynającego się koreańskiego kryzysu rakietowego. Jeśli jednak tarcia oraz reakcje na nie będą się przedłużały, możemy być świadkami zwrotu ku metalom szlachetnym czy bezpiecznym walutom, a być może nawet inwestorzy zainteresują się kryptowalutami, tak samo jak w czasie prób rakietowych. Zresztą wyraźnie można było wtedy zaobserwować wzrost notowań bitcoina.

Jak można rozumieć tę sytuację w kontekście tradingu? W chwili obecnej zupełnie nic, poza napiętą atmosferą. Administracja Trumpa już od dawna dążyła do realizacji planu rozwiązania konfliktu między Palestyną a Izraelem i w związku z tym część analityków zastanawia się, czy przypadkiem nie jesteśmy świadkami pierwszego etapu jej strategii. Jeśli tak jest w rzeczywistości i Stany Zjednoczone naprawdę próbują zakończyć jeden z najdłuższych konfliktów na Bliskim wschodzie, to cena za takie rozwiązanie może okazać się bardzo wysoka.

Czy ten artykuł był pomocny?

0 0 0