Dominik Jamka

Odpowiedzialny za sprzedaż i wsparcie klientów w polskim oddziale easyMarkets. Dominik jest wnikliwym obserwatorem rynku kryptowalut od początków jego istnienia. Prowadzi szkolenia i webinary dotyczące inwestowania w kryptowaluty. Posiada szerokie doświadczenie międzynarodowe w Azji, dalekim wschodzie oraz Europie.

Teraz! Nie, za chwilę. O, teraz! Albo może lepiej później. To może teraz…? Nie, teraz nie…

Istnieje jedna rzecz, bez której żadna inwestycja się  nie uda. Bez  niej na nic zdadzą się najlepsze strategie, zupełnie wykluczające ryzyko, perfekcyjnie ustawione stoplossy, czy idealne rozpoznanie trendu.  I nic, nawet cynk od wujka z FED o zmianie stóp procentowych, nie pomoże inwestorowi, który nie spełni tego jednego, absolutnie podstawowego warunku.

O co chodzi?
Oczywiście o otwarcie pozycji. Banalne? Oczywiste? Niewarte wspominania? Otóż niekoniecznie.

Ta prosta czynność, okazuje się dla wielu graczy dużą przeszkodą, stojąca między nimi a potencjalnymi  zyskami.
Problem ten dotyczy przede wszystkim początkujących inwestorów, ale nie obcy jest również wielu z tych bardziej doświadczonych.

Komu nie zdarzyło się kiedyś zbyt długie zawahanie, na widok wyraźnego sygnału z rynku?
Kto nigdy rano nie żałował, że poprzedniego dnia nie zdecydował się jednak na wejście w pozycję, która nocą skoczyła o 100 czy 200 pipsów?

Strachy na lachy

Co sprawia, że  – teoretycznie – świetnie przygotowani do działania na rynku traderzy, mają kłopot z tą – najprostszą przecież – czynnością?

Za tego rodzaju blokady najczęściej odpowiadają negatywne emocje, takie jak strach, niepewność i brak wiary w siebie. Ten pierwszy dotyka najczęściej początkujących inwestorów, którzy zdążyli już ponieść serię strat i zaczynają właśnie z nimi kojarzyć inwestowanie.

Pojawia się on też wtedy, gdy inwestor ma świadomość, że ryzykuje bardziej niż powinien.
Podstawową metodą walki ze strachem jest… zgoda na straty.

Prawda jest bowiem taka, że są one nieodłączną częścią handlu na Forex. I czym szybciej inwestor to zrozumie, tym lepiej dla niego. Takie przyzwolenie na ponoszenie strat sprawi, że uwolni się on od związanego z nimi stresu i strachu, a to pozwoli mu na trzeźwiejszą ocenę rynku i – paradoksalnie – sprawi, że będzie on ponosił ich mniej.

Z kolei niepewność pojawia się najczęściej gdy  trader ma niewystarczającą wiedzę, czy to ogólnie co do całego rynku, czy też tę niezbędna do dokonania danej inwestycji.  Nic dziwnego, że wiedząc o tym, iż nie ogarnia całości sytuacji, lub nawet tylko to przeczuwając,  ma on kłopoty z podjęciem decyzji o dokonaniu inwestycji.

W takim przypadku, zamiast na siłę szukać sposobów na przekonanie siebie do śmiałego otwierania pozycji, lepiej jest wrócić do nauki. Trzeba jednak pamiętać, że istnieje praktycznie nieskończona ilość wiedzy na temat rynków finansowych, i nie sposób pojąc jej całej. Dlatego tak dobrym narzędziem są konta demo, takie jak te oferowane na platformie easyMarkets, na których można bezpiecznie ćwiczyć i sprawdzać swoje umiejętności. Jeśli inwestując „na próbę” osiągamy zadawalające wyniki, to nie ma co dłużej zwlekać.

Dobrym sposobem na przełamanie oporów przed otwieraniem prawdziwych pozycji, może być wyodrębnienie kwoty przeznaczonej na pierwsze inwestycje, i założenie z góry, że jest ona już stracona.

Oczywiście same inwestycje prowadzimy z myślą o zyskach a nie stratach. Takie nastawienie zmniejszy opór przed wykonywaniem ruchów na rynku, a tym samym pozwoli traderowi łatwiej trzymać się obranej strategii inwestycyjnej. A to znacznie zwiększy jego szanse na osiągnięcie zysków.

Najtrudniejszą do pokonania przeszkodą, powstrzymującą – zwłaszcza początkujących – traderów przed śmiałym dokonywaniem inwestycji jest brak wiary w siebie. To o tyle skomplikowane zjawisko, że zwykle nie ogranicza się do kwestii związanych z inwestowaniem, ale dotyczy całego życia danej osoby. Nie ma tu niestety prostych rad, które od ręki mogą rozwiązać problem. Wszelkie „uwierz w siebie”, „działaj śmiało” czy legendarne już „jesteś zwycięzcą”, chętnie wygłaszane przez wszelkiej maści internetowych guru, są zupełnie nieskuteczne.

Niestety najlepsza rada w takiej sytuacji brzmi „znajdź terapeutę ”.  Niemniej jednak jest coś co inwestor może w tej sytuacji zrobić by sobie pomóc. A właściwie jest coś czego inwestor powinien NIE robić. Chodzi o weryfikowanie inwestycji po fakcie.

Teoretycznie wydaje się to niezłym pomysłem: „przeanalizuję tę pozycję krok po kroku, to pomoże mi zrozumieć gdzie popełniłem błąd i uczyni mnie lepszym traderem” .

W praktyce jednak analiza inwestycji przy znanym jej wyniku nie jest zbyt pomocna w prawdziwym handlu, może być za to znakomitym źródłem frustracji i świetnym sposobem na pogłębienie swoich kompleksów i lęków. A przecież dokładnie tego inwestorzy powinni unikać, a już zdecydowanie tacy, którzy mają kłopoty z otwieraniem pozycji.

Zmagając się ze swoimi problemami, warto też czasami – lecz nie za często – skorzystać ze słynnej rady barmanów z barów na Wall Street, która brzmi: „gdy zamykają giełdy inwestuj w alkohol”.

Oderwanie się myślami od kursów walutowych, wykresów i trendów, zmiana tematu rozmów, odprężenie się, zresetowanie myśli, to wszystko pomoże nam następnego dnia wrócić na rynek z nową energią i śmiałością i bez starych lęków.

Oczywiście o ile poprzedniego wieczora nie doprowadziliśmy się do twardego resetu.

Czy ten artykuł był pomocny?

0 0 0