Karol Kobylarz

Client Relations Manager i Analityk Fundamentalny, współpracę z easyMarkets rozpoczął w 2015 roku, z branżą forex związany od 5 lat. Jego zadaniem jest utrzymanie najwyższych standardów w kontaktach z klientami oraz prowadzenie szkoleń. Specjalista Rynku Walutowego.


29 marca Wielka Brytania oficjalnie rozpoczęła proces Brexitu, uruchamiając art. 50 Traktatu Lizbońskiego, mechanizmu dającego członkom państw dwa lata na wynegocjowanie nowej umowy handlowej z Unią. Premier Wielkiej Brytanii Theresa May rozpoczęła procedurę rozwodową listem do Donalda Tuska, Przewodniczącego Rady Europejskiej.

Odejście Wielkiej Brytanii z UE stanowi „historyczny moment, od którego nie ma już odwrotu”, powiedziała May[1].

Tusk potwierdził odbiór listu tweetując: „Po dziewięciu miesiącach Wielka Brytania dotrzymała słowa. #Brexit”.

Konsekwencje Brexitu stały się głównym przedmiotem obaw inwestorów, obywateli oraz przedsiębiorców. Ale analitycy twierdzą, że to proces „rozwodowy” stanowi pierwsze i główne ryzyko. Artykuł 50 spowodował pęknięcie pomiędzy Downing Street a 27 członkami UE, którzy są specjalnie chętni, by rozszerzyć dla Wielkiej Brytanii dostęp do wolnego rynku. Tak naprawdę UE może rozważać uczynienie z Wielkie Brytanii przykładu dla każdego innego członka UE, który miałby ochotę podążyć jej ścieżką. Już wcześniej Bruksela sygnalizowała, że dostęp do wolnego rynku bez gwarancji prawa do pobytu i mobilności w ogóle nie będzie brany pod uwagę.

W swoim liście do przewodniczącego Tuska premier May podjęła próbę podkreślenia rosnącej potrzeby współpracy między Londynem a Brukselą, argumentując, że brak obopólnie korzystnej umowy handlowej może zaszkodzić spójności europejskiej.

„Jeśli odejdziemy z UE bez umowy, stracona pozycja zmusi nas do handlu na warunkach WTO. Natomiast w kategoriach obronnych porażka w osiągnięciu umowy może oznaczać, że nasza współpraca skierowana na walkę przeciwko przestępczości i terroryzmowi zostanie osłabiona”, napisała w liście.

Na chwilę obecną nie został jeszcze nakreślony terminarz negocjacji oraz to, kiedy się one rozpoczną. W międzyczasie Londyn prowadzi spór ze Szkocją, gdzie na nowo pojawiły się głosy optujące za niepodległością od Wielkiej Brytanii, w obliczu uruchomienia art. 50. Premier Szkocji Nicola Sturgeon chce przeprowadzić w tej sprawie referendum, w celu utrzymania więzi z UE. Szkocki parlament w zeszłym tygodniu głosował za umożliwieniem premier Sturgeon przeprowadzenie referendum i wstępnie ma się ono odbyć między jesienią 2017 a wiosną 2018 roku[2].

Kwestia szkockiej niepodległości pojawiła się równolegle do negocjacji w sprawie Brexitu, co może mieć dalekie konsekwencje dla globalnych rynków finansowych. Niepewność wokół wyniku zarówno negocjacji, jak i szkockiego referendum, może stać się jeszcze większa w obliczu rosnącej niestabilności politycznej związanej z protekcjonistyczną polityką Stanów Zjednoczonych oraz słabym globalnym wzrostem gospodarczym. I chociaż brytyjska gospodarka zaskakująco dobrze sobie radzi od czasu referendum z dnia 23 czerwca, wzrost i tak może spowolnić, gdy przedsiębiorcy i konsumenci zaczną liczyć się z wydatkami.

Ostatni sondaż przeprowadzony przez Deloitte potwierdził, że Brexit nadal stanowi dla organów wykonawczych Wielkiej Brytanii olbrzymie ryzyko, ale obawy o jego wpływ zaczęły słabnąć. Jednakże 60% przedsiębiorstw nadal wierzy, że sytuacja w środowisku biznesowym pogorszy się po wyjściu z UE.

[1] BBC (March 30, 2017). “‘No turning back’ on Brexit as Article 50 triggered.”
[2] Anna Edwards (April 1, 2017). “Sturgeon Sticks With Timing for Scottish Independence Referendum.” Bloomberg.

Czy ten artykuł był pomocny?

2 0 0