Karol Kobylarz

Client Relations Manager i Analityk Fundamentalny, współpracę z easyMarkets rozpoczął w 2015 roku, z branżą forex związany od 5 lat. Jego zadaniem jest utrzymanie najwyższych standardów w kontaktach z klientami oraz prowadzenie szkoleń. Specjalista Rynku Walutowego.

Europejski Bank Centralny rozpoczyna dzisiaj swoje dwudniowe posiedzenie. Tak się składa, że odbywa się ono w trudnym dla globalnej gospodarki czasie.

Najważniejszą kwestią stało się obecnie widmo wojny handlowej.  W zeszłym tygodniu, po spotkaniu producentów z branży stali i aluminium, Donald Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone nałożą 25% cła na import tych surowców.

Ten niespodziewany ruch odbił się szerokim echem na rynkach finansowych, które miały nadzieję, że Trump pomimo wszystko nie zrealizuje tego, co obiecywał podczas kampanii wyborczej.

W odpowiedzi na to oświadczenie Unia Europejska opublikowała długą listę produktów amerykańskich – począwszy od mody, przez wino, na motocyklach skończywszy – na które również zamierza nałożyć cło.

Podczas zorganizowanej przez siebie konferencji prasowej Trump natychmiast zapowiedział odwet. W szerszym horyzoncie trzeba przyznać, że ma rację. Podczas gdy w przypadku usług Stany Zjednoczone górują nad UE, to ich deficyt w przypadku dóbr jest znacznie większy. USA eksportuje do Unii towary o wartości 270 miliardów dolarów, natomiast wartość importu to aż 416 mld, w związku z czym deficyt wynosi 146 mld. Dlatego jeśli dojdzie do wprowadzenia 25% cła na towary w przypadku obu państw, USA zyska na tym 37 mld.

Jednak w momencie, gdy Zachód próbuje radzić sobie z Chinami, wojna handlowa nie jest dla gospodarki europejskiej najkorzystniejszym wyjściem. W zeszłym roku gospodarka UE rosła szybciej niż amerykańska, i to pomimo Brexitu na horyzoncie. Prezydent Francji Macron dodatkowo przyczynił się do poprawy sytuacji. Dzięki temu kurs euro stale rósł względem pozostałych walut, jak pokazuje wykres poniżej.

Dzisiaj poznamy raport PKB dla UE za IV kwartał. Rynki oczekują wzrostu kwartalnego na poziomie 0,6%, a rocznego na 2,7%, czyli bez zmian w stosunku do poprzednich odczytów.

Jutro natomiast czeka nas decyzja o stopach procentowych. Powszechnie oczekuje się, że EBC pozostawi je na dotychczasowym poziomie 0,00%, a stopę depozytową na -0,4%. A ponieważ EBC zastosował już w tej kwestii politykę forward guidance, tak właśnie się stanie.

Kluczową kwestią okaże się jutro przyszłość programu stymulującego, z uwagi na fakt, iż świat przymierza się do wojny handlowej. Rynki chcą usłyszeć od Draghiego, czy perspektywa takiej wojny rzeczywiście rośnie. Czy ten nowy paradygmat zmieni sposób myślenia EBC?

Jak pamiętamy, EBC zakomunikował plany zakończenia programu luzowania ilościowego we wrześniu. Decydenci spodziewają się, że zadziała tutaj koncepcja krzywej Philipsa, według której stopa inflacji rośnie, gdy spada stopa bezrobocia.

Według poniższego wykresu bezrobocie w strefie euro spadło z poziomu 12,2% (stan na 2014 rok) do obecnych 8,6%.

Jednocześnie stopa inflacji w UE w 2015 roku zdołała wybić się z terytorium negatywnego i obecnie wynosi 1,3%. Oczywiście jest to wynik niższy od założonego celu inflacyjnego 2%, ale Draghi spodziewa się, że inflacja wzrośnie zgodnie z tempem, jakiego jesteśmy świadkami w innych krajach rozwiniętych.

Czy ten artykuł był pomocny?

0 0 0