Jednym z najgorętszych obecnie tematów jest sprawa tzw. Brexitu, czyli odejścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jak się okazało, część Brytyjczyków i przywódców politycznych wierzy, że polityka UE narusza suwerenność Wielkiej Brytanii, a jej stanowisko na temat imigracji dla niektórych członków nie jest najlepsze. W związku z tym eurosceptyczne partie, takie jak UKIP, optują za Brexitem. Premier Cameron wraz z Partią Konserwatywną wyznaczyli termin referendum w tej sprawie na 23 czerwca.

Już sama idea Brexitu wpłynęła na kurs funta, ponieważ inwestorzy zaczęli wycofywać swoje fundusze z Wielkiej Brytanii, przewidując jeszcze większą finansową i gospodarczą niepewność. Również rynek walutowy szacuje potencjalne koszty rezygnacji Wielkiej Brytanii z członkostwa w Unii Europejskiej.

Brexit: tak czy nie?

Zwolennicy Brexitu są przekonani, że opuszczając Unię, rząd oszczędzi pieniądze podatników, spowoduje większą kontrolę imigracyjną w związku z coraz większym napływem uchodźców z Syrii, a także zmniejszy uciążliwości związane ze stosowaniem się do polityki unijnej. Według nich Wielka Brytania płaci znacznie więcej niż reszta członków Unii Europejskiej, zatem sensowne będzie stanąć na własne nogi i wyzbyć się w końcu udziału w problemach gospodarczych innych krajów członkowskich.

Z drugiej stroni przeciwnicy Brexitu uważają, że odejście z Unii może zakłócić i tak słabe ożywienie gospodarcze i spowoduje wyższe bezrobocie. Jednym z większych problemów jest zerwanie zależności handlowych z krajami należącymi do UE, ponieważ ponad połowa brytyjskiego eksportu idzie właśnie tam. Ekonomiści oszacowali, że zerwanie umów handlowych może spowodować zmniejszenie PKB wielkiej Brytanii o około 6-9%.

Układ z UE

Ponieważ premier Cameron nie jest nazbyt przywiązany do idei Brexitu, zdecydował się na kompromis. Projekt porozumienia obejmuje cztery najważniejsze kwestie: zarządzanie gospodarcze, suwerenność, konkurencyjność i imigrację.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zaakceptował projekt, choć wprowadził w nim kilka korekt, ale inni członkowie UE w dalszym ciągu oceniają te propozycje. W ogólnym rozrachunku chodzi o to, że Wielka Brytania chce: zatrzymać swoją walutę, decydować, czy będzie się dokładać do programów subwencyjnych, zrezygnować z nadmiernie rozbudowanej biurokracji unijnej, nie być zmuszana do politycznej integracji, mieć możliwość kwestionowania unijnej legislacji oraz ograniczyć imigrację i zasiłki społeczne.

Wpływ krótkoterminowy

W chwili obecnej ekonomiści i analitycy szacują, na ile te zmiany wpłyną na Wielką Brytanię. Jak na razie wydaje się, że wygrywa wynikająca z niepewności awersja do ryzyka, zniechęcając do inwestowania w gospodarkę Wielkiej Brytanii, a nawet prowadząc do tego, że traderzy na rynku walutowym wyzbywają się funtów i euro.

Do tej pory nie pojawił się żaden konkretny plan dotyczący przyszłych umów handlowych między Wielką Brytanią i innymi państwami, co wzbudza obawy inwestorów o kierunek eksportu w tym kraju. Sondaże wskazujące na większą możliwość Brexitu spowodowały straty na brytyjskich rynkach akcji i walut.

Wpływ długoterminowy

W dłuższej perspektywie jednak Brexit może okazać się dla brytyjskiej gospodarki i waluty całkiem pozytywny, przy założeniu, że rządzący będą w stanie rozwiązać kwestię umów handlowych, co spowoduje, że utrzymają się dobre perspektywy wzrostu. Trzeba pamiętać o tym, że Wielka Brytania płaci składki członkowskie na poziomie średnio 12 bilionów funtów rocznie tylko po to, żeby pozostać w Unii. A te fundusze mogłyby zostać wykorzystane lepiej.

Jeśli brytyjska gospodarka rzeczywiście jest w stanie stanąć na własnych nogach i radzić sobie bez nadmiaru biurokracji związanej z przeprowadzaniem transakcji z innymi krajami członkowskimi, to swobodnie będzie mogła także zaangażować się w handel z innymi głównymi gospodarkami, co otworzy dla jej produktów znacznie szerszy rynek.  Ponadto porzucenie unijnego ideału wolnego handlu w ramach swoich granic może okazać się dla Wielkiej Brytanii znacznie bezpieczniejsze, ponieważ umożliwi priorytetowe traktowanie obywateli brytyjskich w kwestii zatrudnienia. Z drugiej strony około 3-4 miliony Brytyjczyków jest zatrudnionych w krajach UE, a zatem jej opuszczenie oznacza wzrost stopy bezrobocia, jeśli reszta państw członkowskich uzna utrzymanie ich stanowisk pracy za zbyteczne.

Opierając się na wyliczeniach think tanku Open Europe, jeśli dojdzie do Brexitu i Wielka Brytania nie będzie w stanie wdrożyć planu przeciwko polityce protekcjonizmu, to do roku 2030 kurs funta brytyjskiego może zanotować stratę na poziomie 2,2%.  W najlepszym przypadku, jeśli Wielka Brytania utrzyma liberalne umowy handlowe z państwami członkowskimi przy jednoczesnym dążeniu do deregulacji, może skończyć z zyskiem dla PKB na poziomie 1,6%.

Jednakże raport Open Europe wykazuje, że biorąc pod uwagę wszystkie inne związane z tą kwestią niepewności, najbardziej realistyczny scenariusz oscyluje między stratą na poziomie 0,8% a zyskiem na poziomie 0,6%. Dla Unii Europejskiej odejście Wielkiej Brytanii oznacza konieczność radzenia sobie bez jednej z najsilniejszych gospodarek, co może prawdopodobnie doprowadzić do ogólnych strat i spowolnienia wzrostu.

W związku ze spekulacjami wokół Brexitu również euro traci grunt pod nogami. Odkąd strefa euro zmaga się ze słabym wzrostem i inflacją, Europejski Bank Centralny rozważa wprowadzenie polityki luzowania ilościowego żeby utrzymać gospodarkę na powierzchni. Bank Anglii natomiast zrezygnował w tym roku ze swoich planów podwyższenia kosztów pożyczek, co podpowiada, że przetasowania gospodarcze i polityczne mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Czy ten artykuł był pomocny?

0 0 0