Tomasz Brach

Dealer easyMarkets, odpowiedzialny za analizę rynku walut, surowców i giełd. Nadzoruje obsługę transakcyjną klientów w Oddziale easyMarkets w Polsce. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Na rynku finansowym od 2003 roku. Doświadczenie zdobywał jako makler, dealer rynku międzybankowego oraz animator papierów wartościowych w biurach maklerskich i bankach.

24 sierpnia 2015 roku to jedna z tych dat, które wraz z 19 października 1978 i 24 października 1929 roku wejdą do historii ekonomii. Nie dość, że dzień ten zyskał własny przydomek – Czarny Poniedziałek – to jeszcze dorobił się własnego hasztaga – #blackmonday. W 24 godziny 1 trylion dolarów zniknął z globalnych rynków wymiany walut w niszczącej fali, która rozpoczęła się w Chinach, a skończyła w Nowym Jorku.

Podczas gdy tysiące profesjonalnych giełdowców stało jak sparaliżowani, niepewni tego, co mają robić dalej, pewien japoński trader, który uczył się wszystkiego sam, z zimną krwią zarabiał właśnie 34 miliony dolarów, grając przeciwko Nikkei 225. Znany jest w internecie jako CIS. Szczegółową historię jego gry z rynkiem śledziło na Twitterze 40 tysięcy osób. W tym tygodniu w rozmowie z Blombergiem wyjawił kilka swoich metod.

Mniej więcej od połowy sierpnia grał na krótko kontraktami terminowymi na Nikkei 225. Spodziewał się bowiem, że jego wartość zacznie spadać. Rzeczywiście, w Czarny Poniedziałek tak się stało. Pod koniec sesji azjatyckiej CIS zagarnął jakieś 13 milionów, ale nie spieniężył ich, tylko zwiększył stawkę. Rozsądnie stwierdził, że gdyby po otwarciu w Nowym Jorku amerykańskie giełdy wpadły w panikę, co spowodowałoby natychmiastowe spadki, nastąpiłoby też większe ciśnienie na rynki azjatyckie. Ten sposób myślenia przyniósł mu podwójne profity. Ale znowu – nie skończył gry. Liczył na to, że panika dotknie Wall Street. W Nowym Jorku wyprzedaż zdołowała kontrakty na Nikkei, a on poszedł na odbicie przez pozycję długą. I znów jego przewidywania się sprawdziły, ponieważ w poniedziałek, gdy w końcu postanowił się wycofać, potroił swój zysk.

Po wszystkim na Twitterze napisał: “To już finał mojej epickiej transakcji obliczonej na odbicie”.

Człowiek enigma

Transakcje obliczane na odbicie nie są niczym nowym dla CIS-a – 36-letniego mistrza gier komputerowych i hazardzisty. 10 lat temu w transakcjach jednodniowych zarobił biliony jenów we własnej sypialni i stał się kultową postacią wśród japońskich graczy jednodniowych. Jego buńczuczne przechwałki, popierane dowodami w postaci wyciągów, spowodowały, że ten multimilioner i jednocześnie ojciec trójki dzieci skrzętnie ukrywa swoją tożsamość.

Jak tego dokonał?

Jego zwycięski marsz rozpoczął się 12 sierpnia, gdy zaobserwował nietypowe ruchy na rynkach papierów wartościowych – słabość największych indeksów. Otworzył pozycję krótką na kontrakty terminowa na Nikkei, co rozpoczęło jego pięcie się w górę, aż do poziomu 240 milionów dolarów. To dopiero był zakład! Nie wycofał się przy żadnym ruchu jena w dół czy w górę na indeksach, mimo że równie dobrze mógł wygrać, jak i przegrać.

Kiedy rynek wypłaszczył się na kilka dni CIS cierpliwie stał z boku, aż do piątku 21 sierpnia, gdy indeks Nikkei spadał. Potem nastąpił Czarny Poniedziałek, powodując najmocniejsze od dwóch lat tąpnięcie wskaźnika, i kontrakty ponad straciły 1000 pkt. Po zamknięciu CIS zarobił około 13 milionów dolarów. Ale zamiast zgarnąć wygraną, napisał na Twitterze: “Podwyższam stawkę i idę na spacer pomodlić się”.

Schemat jego działań był następujący. Po otwarciu, gdy giełdy w Stanach wpadły w panikę, sprzedał 200 kontraktów, ryzykując stratę 275 milionów dolarów. Gdy Shanghai Composite doświadczył 8,5-procentowego spadku (najgorszy wynik w ciągu 8 lat), panika rzeczywiście ogarnęła Nowy Jork i indeks Dow Jones stracił 1000 pkt. – największy jednodniowy spadek w jego historii. I znów zgodnie z przewidywaniami CIS-a, tamtej nocy Nikkei ponownie schudł.
Czy to nie był już przypadkiem czas na to, żeby zainkasować pulę? Otóż nie. Zamiast tego CIS zdecydował się na wisienkę w postaci odbicia. Gdy Nikkei miał właśnie sięgnąć dna, CIS zagrał w drugą stronę i zaczął kupować. We wtorek o godzinie 1.00 w nocy w Tokio, zgromadził 970 kontraktów wartych 145 milionów dolarów, przewidując wzrosty na rynku.

Następnie położył się spać i wstał, gdy Nikkei zaczął się powoli odbijać. Tego samego dnia, kilka godzin później, zamknął transakcje i zarobił miliony dolarów w mniej niż 24 godziny.

Jak mówi piosenka: “Jaką różnicę robi jeden dzień, krótkie 24 godziny” (Dinah Washington: What a difference a day makes, 24 little hours).

Gdzie tkwi sekret sukcesu?

Jednym z najlepiej znanych powiedzeń w świecie giełdy jest: “idź za trendem”. I to jest dokładnie to, co zrobił CIS, który powiedział: “Kupuj co jest kupowane, sprzedawaj to, co jest sprzedawane”. Jednakże fakt jest taki, że traci się 4/10 razy. Chodzi o to, żeby jak najszybciej wyjść z transakcji przegrywających i pozwolić działać tym lepszym i jak najwięcej wyciągnąć ze zleceń stop-loss.

Ze słów CIS-a wynika, że to bardzo proste i racjonalne, czyż nie?

Czy ten artykuł był pomocny?

6 0 1