Kamil Kołodziej

Analityk rynku i Manager ds. Rozwoju firmy. Posiada pięcioletnie doświadczenie na rynku Forex. Jest specjalistą z zakresu bieżącej sytuacji na rynku walutowym, surowcowym oraz głównych indeksów giełdowych. Do jego głównych zadań należy fachowa analiza rynku oraz dbanie o rozwój firmy.


W zeszłym miesiącu premier Wielkiej Brytanii Theresa May zadziwiła świat zapowiedzią wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Niepotrzebne spotkanie z wyborcami stanowiło próbę zdobycia silniejszego mandatu do negocjacji wyjścia z UE przez konserwatywną partię rządzącą. Chociaż sondaże opinii publicznej dają May przewagę[1], jej zwycięstwo wcale nie jest takie pewne.

Wynik przyspieszonych wyborów zależy od jednej kluczowej kwestii: co wyborcy myślą aktualnie na temat rezygnacji z członkostwa w UE. Rezultat zeszłorocznego referendum pokazał, że Brytyjczycy są głęboko podzieleni w tej kwestii. Poza tym wszystko wskazuje na to, że Brexit pcha Szkocję w kierunku całkowitego odłączenia się od Wielkiej Brytanii. Szkocki parlament dał już swoją zgodę na przeprowadzenie referendum w sprawie niepodległości, które wstępnie ma się odbyć pod koniec 2018 roku albo na początku 2019[2].

Sprawę komplikuje fakt, że pani May wielokrotnie powtarzała, że jej partie nie będzie nawoływała do przyspieszonych wyborów. Zmiana stanowiska okazała się dla wyborców zaskoczeniem, przez co wynik wyborów może podważyć jej ambicje.

Oczywiście Brytyjczycy od zeszłego roku wcale nie poprawili zdania na temat Brexitu. Według kwietniowego sondażu od YouGov tylko 46% głosujących twierdzi, że państwo dokonało właściwej decyzji, natomiast 42% uważa, że była ona zła. To pozostawia 11% niepewnych głosów[3].

Poglądy Brytyjczyków na temat Brexitu z całą pewnością wpłyną na wybory 8 czerwca. Analitycy są zgodni, że w przyspieszonych wyborach przede wszystkim będzie chodziło o Brexit, a inne kwestie legislacyjne są znacznie niższej rangi.

Chociaż May ma większość w Parlamencie, w jej własnej partii wcale nie ma zgody co do członkostwa w Unii[4]. Przyspieszone wybory, w teorii, powinny wzmocni mandat premier, jeśli większość zagłosuje na Konserwatystów.

Brytyjska Partia Pracy przegrała w wyborach w 2015 roku i straciła miejsca zarówno w Londynie, jak i w innych okręgach. Części komentatorów politycznych twierdzi, że poparcie dla tej partii nie może już spaść niżej, co oznacza, że być może w przyszłym miesiącu będziemy świadkami zmiany tendencji[5].

Chociaż mało prawdopodobne jest, żeby Laburzyści wybory wygrali, to i tak partia może podważyć mandat May i sprawić, że walka będzie znacznie trudniejsza, niż liczyła premier. Może to spowodować, że Partia Konserwatywna wyjdzie z wyborów znacznie słabsza. A to oznacza, że nadchodzące negocjacje w sprawie Brexitu napotkają kolejne przeszkody.

[1] Simon Nixon (April 23, 2017). “How Theresa May’s Election Gamble Could Backfire.” The Wall Street Journal.
[2] Scottish Government (March 13, 2017). Scotland must have choice over future.
[3] Zack Beauchamp (April 18, 2017). “Why Britain’s prime minister just called a new election – and how it could backfire.” Vox.
[4] Zack Bauchamp (June 30, 2016). “Brexit has thrown the UK’s two major parties into a civil war.” Vox.
[5] Aaron Boileau (April 22, 2017). “Why an Early Election Could Backfire on Theresa May.” The Sphinx.

Czy ten artykuł był pomocny?

1 0 0