Tomasz Brach

Dealer easyMarkets, odpowiedzialny za analizę rynku walut, surowców i giełd. Nadzoruje obsługę transakcyjną klientów w Oddziale easyMarkets w Polsce. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie. Na rynku finansowym od 2003 roku. Doświadczenie zdobywał jako makler, dealer rynku międzybankowego oraz animator papierów wartościowych w biurach maklerskich i bankach.

Spotkania OPEC oraz OPEC+ stały się przedmiotem dużego zainteresowania na rynku ropy – i to pomimo kolejnych nieudanych prób ograniczenia poziomu wydobycia, za co odpowiedzialna jest zarówno część członków OPEC, jak i Stany Zjednoczone, które stale zwiększają własną produkcję, aby zrekompensować spowolnienie. Ograniczenie wydobycia miało na celu zmniejszenia globalnych rezerw ropy naftowej – a tym samym podniesienie cen.

 

Chociaż we wtorek byliśmy świadkami nieznacznego wzrostu notowań ropy, a następnie ich spadku – cena repy brent wynosiła 63,34 dolary, a amerykańskiej lekkiej ropy crude 57,61 dolarów – wydaje się, że obniżenie wydobycia przez OPEC+ do poziomu 1,8 miliona baryłek dziennie nie przynosi spodziewanych efektów. W tym momencie, biorąc pod uwagę, iż umowa dotycząca ograniczenia wydobycia zawarta pomiędzy państwami OPEC istnieje tylko na piśmie, część komentatorów rynkowych zastanawia się, czy w ogóle dojdzie do jej przedłużona.

 

Analitycy z Goldman Sachs podzielają tę opinię. Według nich wynik zbliżającego się spotkania jest niepewny. Najważniejszym czynnikiem w tej sytuacji jest negatywny wpływ ograniczeń wydobycia na gospodarkę Rosji, do jakiego doszło w październiku. Rosja jest największym na świecie producentem ropy crude. Jak na ironię ostatni wzrost notowań ropy, którego byliśmy świadkami w piątek, gdy cena osiągnęła maksimum na poziomie 59,05 dolarów, wcale nie był związany z ograniczeniem poziomów wydobycia, lecz czasowym zamknięciem głównego rurociągu Keystone pomiędzy Kanadą a Stanami Zjednoczonymi.

 

Nawet jeśli wszystko odbędzie się zgodnie z założeniami OPEC, a Rosja zgodzi się na wydłużenie terminu, Stany Zjednoczone oraz inne państwa niezrzeszone w kartelu nieuchronnie zwiększą wydobycie, tak jak już to robiły przedtem, choćby we wrześniu, gdy produkcja ropy sięgnęła szczytu, a wysiłki OPEC spełzły na niczym.

 

Pojawiają się także skutki uboczne. Chociaż nieco wyższe ceny ropy powinny okazać się korzystne dla producentów, jeśli stają się zbyt wysokie zaczynają dławić popyt, ponieważ ludzie zaczynają szukać alternatywy w postaci paliw kopalnych. Na przykład samochody elektryczne straciły sporą część udziału w rynku z powodu ostatnich spadków cen ropy. Kolejną kwestią tego złożonego problemu jest to, że wyższe ceny napędzają produkcję i grożą kolejną zapaścią cen.

 

Warto również zwrócić uwagę, że podczas kolejnego spotkania odbędą się negocjacje pomiędzy Rosją a tymczasowo przewodzącą OPEC Arabią Saudyjską, które mają w założeniu osiągnięcie kompromisu i uzyskanie poparcia umowy przez Rosję. Jednak według części opinii OPEC będzie dążył do ograniczeń wydobycia i przedłużenia umowy do końca roku 2018 nawet bez poparcia Rosji.  Problem w tym, że jeśli wielkość produkcji rosyjskiej i większości amerykańskiej będzie miała normalny lub wyższy poziom – wszystkie te ograniczenia okażą się raczej nieefektywne.

 

Na chwilę obecną wszystko wskazuje na to, że Arabia Saudyjska jest bardziej zajęta Rosją niż tarciami z Iranem. Wydaje się też, że na rynku panuje podobna atmosfera, chociaż konflikt między tymi dwoma państwami może spowodować podwyżkę cen ropy (z powodu spadku produkcji na skutek uszkodzeń rafinerii wywołanych konfliktem zbrojnym).

 

Czy ten artykuł był pomocny?

0 0 0