Zespół easyMarkets

Jesteśmy komunikatywnym zespołem społecznościowym. Obserwuj nasze profile na Twitterze, Facebooku, G+, YouTube i Linkedin, by mieć dostęp do ciekawych artykułów, filmów, konkursów, porad, wiadomości i wielu więcej informacji!

Theresa May, w wygłoszonym w piątek we Florencji szeroko oczekiwanym przemówieniu, oświadczyła, że Wielka Brytania potrzebuje dwóch lat okresu przejściowego po wyjściu z Unii. Zgodnie z nowym kalendarium traktat dotyczący ustaleń o Brexicie wszedłby w życie dopiero w roku 2021. Jej słowa stały w wyraźnej sprzeczności z poprzednimi zapowiedziami May o przeprowadzeniu „twardego Brexitu” do marca 2019 roku.

Premier Wielkiej Brytanii powiedziała także, że jej kraj jest gotowy wpłacić do unijnego budżetu 20 miliardów euro, w ramach rozliczeń za ponad dwa lata, przy czym część przewidywań mówi o tym, że ostateczny rachunek może wynieść nawet ponad dwa razy więcej.

W trakcie trwającego 45 minut przemówienia Theresa May powiedziała: „Nie chcę, by nasi partnerzy obawiali się, że będą więcej płacić lub mniej otrzymywać z obecnego budżetu UE w wyniku naszej decyzji o wyjściu z Unii. Wielka Brytania będzie honorować zobowiązania powzięte w okresie członkostwa.” May zasugerowała również, że jej państwo jest “bezwarunkowo przywiązane do kwestii bezpieczeństwa Europy.”[1]

Pozycja negocjacyjna May została silnie zachwiana w czerwcu tego roku, gdy jej partia nie zdołała obronić większości w przyspieszonych wyborach parlamentarnych, o których mówiło się, że są raczej niepotrzebne. Na własnym podwórku premier musi zmierzyć się z głęboko podzielonym parlamentem, gdzie Torysi i opozycyjna Partia Pracy nie potrafią dojść do porozumienia w kwestii sposobu przeprowadzenia całego procesu. Według najnowszych źródeł May rozważała nawet jeszcze dłuższy okres przejściowy, jednak zrezygnowała z tego pomysłu, gdy Boris Johnson, minister spraw zagranicznych, zagroził swoją rezygnacją[2].

Jeśli chodzi o sprawy gospodarcze, wszystko wskazuje na to, że Wielka Brytania okazała się całkowicie odporna na szok, jakiego doznała po referendum w sprawie Brexitu. Do tego stopnia, że ze strony decydentów można spodziewać się podwyżki stóp procentowych jeszcze przed końcem roku. Na początku miesiąca Bank Anglii (BoE), zasygnalizował bardzo wyraźnie (chyba najwyraźniej do tej pory), że bardzo prawdopodobna jest podwyżka stóp procentowych „w nadchodzących miesiącach”, a jej celem jest zahamowanie inflacji.

W raporcie opublikowanym w tym miesiącu przez Krajowe Biuro Statystyczne można przeczytać, że w sierpniu inflacja osiągnęła poziom 2,9% w ujęciu rocznym, a zatem zdecydowanie więcej niż założony przez bank centralny cel inflacyjny, i przekroczyła już najwyższe prognozy z ostatniego raportu o inflacji[3].

Bank Anglii przyspieszył z obniżką stóp procentowych w sierpniu 2016 roku, w następstwie referendum w sprawie Brexitu. W tamtym okresie decydenci mówili o tym, że przestrzelenie celu inflacyjnego jest akceptowalne, ponieważ będzie zabezpieczeniem przed szerszymi wstrząsami dla systemu finansowego, wynikającymi z historycznego głosowania.

[1] Anushka Asthana and Rowena Mason (22 September 2017). “Theresa May asks EU for two-year Brexit transition periods.” The Guardian.
[2] Robert Hutton and Svenja O’Donnell (24 September 2017). “Brexit Talks Leave May’s Tories and Corbyn’s Labour Divided.” Bloomberg Politics.
[3] Ben Chu (14 September 2017). “Bank of England set to raise interest rates ‘over coming months’ to curb inflation.” The Independent.

Czy ten artykuł był pomocny?

0 0 0